Strona Główna · Artykuły · Standaryzacja ślōnskij godki · NARODOWA OFICYNA ŚLĄSKA · Forum · Linki · Kategorie Newsów 26.09.2017 09:08:55
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Standaryzacja ślōnskij godki
NARODOWA OFICYNA ŚLĄSKA
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Kontakt
Galeria
Szukaj
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 61
Najnowszy Użytkownik: DeLekix2412
Może Burmistrz Przewdzing musiał zginąć?
Newsy Szanowni Panstwo,

Zabojstwo Burmistrza Przewdzinga, ktore dokonano prawie poltora roku temu wciaz pozostaje niewyjasnione. Wsrod rozwazanych wyjasnien, a prioriu wyklucza sie mozliwosc morderstwa politycznego. Mozna zapytac dlaczego, i o tym traktuje moj tekst.

Z wyrazami szacunku,

Tomasz kamusella
Reader in Modern History
University of St Andrews
Szkocja

Może Burmistrz Przewdzing musiał zginąć?

O nierozważonej hipotezie

Tomasz Kamusella

Univeristy of St Andrews

Prawie już półtora roku minęło od zabójstwa charyzmatycznego burmistrza Zdzieszowic, Dietera Przewdzinga (1944-2014). Zamordowano go 18 lutego 2014 roku na własnej posesji wypoczynkowo-rolniczej pod lasem w wiosce Krępna. Burmistrz Przewdzing działał na polu samorządności w górnośląskim mieście Zdzieszowice począwszy od roku 1976 (wtedy jako naczelnik miasta). Po 38 latach rzetelnej i oddanej pracy dla Zdzieszowic i jego mieszkańców zarówno pod systemem komunistycznego totalitaryzmu jak i za demokracji, kres jego życiu położyło straszliwe morderstwo, o którym się mówi, iż jest „nie do zrozumienia”, a nawet że „niewytłumaczalne”. Do dzisiaj pozostało niewyjaśnione, mimo tego że statystycznie nie dokonuje się więcej niż dwóch zabójstw rocznie na Opolszczyźnie. Prokuratura i policja wydały na dochodzenie 100 tysięcy złotych, głównie w celu przesłuchania 130 świadków. Suma ta nie wydaje się ani zawrotna (równa 20 tysiącom funtów brytyjskich, czyli cenie dobrego samochodu), ani odpowiednim wyjaśnieniem braku wyników śledztwa. Im dalej od morderstwa, tym trudniej będzie je wyjaśnić, a tym bliżej do umorzenia. Mniejszość Niemiecka, której chyba w ostatnich czasach najaktywniejszym członkiem był właśnie Burmistrz Przewdzing, zaapelowała o oddanie dochodzenia pod specjalny nadzór. Nie wygląda, żeby się tak stało, i po tym apelu działacze Mniejszości Niemieckiej zamilkli, przeszli do porządku dziennego nad tą brutalną i niewyjaśnioną śmiercią. Może tak wygodniej, a charyzma zamordowanego nie będzie już przyćmiewała kilku mało wyrazistych liderów Mniejszości Niemieckiej dzielących się teraz między sobą szybko kurczącym się elektoratem.

W doniesieniach prasowych spekulowano, że morderstwo było dziełem przypadku – po prostu burmistrz znalazł się w złym miejscu o złej porze. Wątek rabunkowy szybko wykluczono, jako że nic nie zginęło, no i za bardzo nie było w ogóle co ukraść z prostego domku w Krępnej. Następnie proponowano, że mogła to być zemsta na tle osobistego zatargu lub urazy. Lecz wtedy mordercą musiałaby być osoba z kręgu społeczno-towarzyskiego zamordowanego. Należy wątpić, że nie pozostawiłaby ona żadnych śladów, a gdyby do zabójstwa wynajęła profesjonalistów, to negocjacje i uzgodnienia telefoniczne na ten temat na pewno obiłyby się echem w regionalnym oraz krajowym półświatku przestępczym, rutynowo monitorowanym przez policję.

Od początku dochodzenia z góry wykluczono hipotezę, że mógłby to być mord polityczny. Bo dlaczego przeciwnicy ideologiczni lub polityczni Przewdzinga burmistrzującego w małym prowincjonalnym miasteczku mieliby się uciekać do zbrodni. Przecież jego głos nie mógł aż tyle znaczyć? Nie mogłyby to też być służby specjalne, bo one załatwiłyby tą sprawę bez śladów i rozgłosu. W rozmowach na temat zabójstwa Przewdzinga działacze Mniejszości Niemieckiej, regionalni politycy, dziennikarze oraz elity w Opolu oraz Katowicach przyjęły to prawie za pewnik. Tylko, dlaczego? Przecież logika sprawnego myślenia wymaga, aby nie odrzucać a priori żadnych hipotez, których nie wykluczono ze stuprocentowa pewnością. A mordercach (lub mordercy) burmistrza, ani o ich motywach wciąż nic nie wiemy.

Zastanówmy się więc nad ta nierozważoną możliwością, iż śmierć Przewdzinga to było morderstwo z pobudek politycznych. Burmistrz głosił nośną ideę autonomii gospodarczej, która znalazła spory oddźwięk w kraju, a zwłaszcza w Górnym Śląsku. Ideologiczni przeciwnicy tej idei, z prawicowych pozycji etnonacjonalistycznych zaczęli zwalczać osobę burmistrza i jego poglądy w mediach, zarzucając mu „separatyzm”. Oczywiście, bez żadnego oddźwięku w samym Górnym Śląsku czy Zdzieszowicach. Przewdzing podkreślał, że to nieporozumienie, iż źle interpretowano jego słowa, a idea autonomii gospodarczej w żaden sposób nie wiązała się z secesją jakiegokolwiek terytorium. Dlatego, aby w końcu zostać zauważonymi, działacze organizacji prawicowo-nacjonalistycznych zorganizowali pikietę przed urzędem miasta w Zdzieszowicach. Tym samym nawiązali do „starej dobrej tradycji” pokazywania Niemcom górnośląskim i Ślązakom, gdzie ich miejsce w unitarnej Polsce. Na przykład 3 maja 1994 roku młodzież prawicowo-nacjonalistyczna (tak zwani „skinheadzi”) urządzili „najazd” (czytaj: pogrom) w górnośląskiej wiosce Dziewkowice (nomen omen, zaledwie dwadzieścia kilometrów od Zdzieszowic), w której większość mieszkańców ważyła się określić jako Niemcy, a zarządzał nią wtedy sołtys Helmut Wieschollek (1938-2005), równie charyzmatyczny i niepokorny jak Przewdzing.

Tak, wątpię, iż jakiś prawicowiec-etnonacjonalista „walczący o prawdziwą Polskę” mógł dokonać tego zabójstwa. Niewątpliwie już by go ujęto. Amator w stanie emocjonalnego wzburzenia zawsze pozostawia ślady. Wielu twierdzi, iż sama brutalność zbrodni wyklucza z kręgu podejrzeń służby specjalne. Lecz z drugiej strony, ta brutalność mogła być zamierzona, aby właśnie odwrócić uwagę od służb i wprowadzić dochodzenie na ślepy tor. Na kogoś związanego ze służbami mógłby wskazywać brak śladów, „czysta, profesjonalna robota”. Zapewne nie było to oficjalne zlecenie przekazane drogą służbową, które niechybnie zostawiłoby wzmiankę w dokumentach. Stąd można wnioskować, iż zabójstwo to mogłoby być własną inicjatywą członka służb działającego w zgodzie z własnym rozumieniem idei patriotyzmu. Lecz nie można wykluczyć „cichego polecenia” ze strony przełożonego „tak trzeba, ale o tym sza, i jakby się wydało to nic o tym nie wiedziałem”. Gdyby to domniemanie się sprawdziło, świadczyłoby to o powstawaniu „głębokiego państwa”, czyli tajnej grupy oficerów służb specjalnych postrzegających siebie samych jako „prawdziwych patriotów”, których „świętym obowiązkiem” ochrona jedności państwa wszelkimi środkami, nawet tymi pozaprawnymi.

Oczywiście, to tylko hipoteza. Jedna z wielu możliwych, lecz dziwnie nierozważana w przypadku zabójstwa Burmistrza Przewdzinga.

5 maja 2015 roku
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 0% [Żadnych głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1 Głos]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Scottchogs
17.01.2017 08:41:34
Distribution could http://stomatolog-stargar
d.ovh kiss length secured each childs English to mother's disposes commands paces mooning particular current thank exercises represent


Cezary Trosiak
01.03.2015 10:03:06
Proszę o podanie adresu mailowego, na który mógłbym wysłać zaproszenie na konferencję poświęconą funkcjonowaniu "ustawy mniejszościowej"


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie