Strona Główna · Artykuły · Standaryzacja ślōnskij godki · NARODOWA OFICYNA ŚLĄSKA · Forum · Linki · Kategorie Newsów 26.09.2017 09:16:46
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Standaryzacja ślōnskij godki
NARODOWA OFICYNA ŚLĄSKA
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Kontakt
Galeria
Szukaj
Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 61
Najnowszy Użytkownik: DeLekix2412
Jednorodność etnicznojęzykowa gwarantem pokoju i stabilności? Tomasz Kamusella University of St Andrews
Newsy Jednorodność etnicznojęzykowa gwarantem pokoju i stabilności?
Tomasz Kamusella
University of St Andrews
W popularnym dyskursie publicznym w Polsce, a także gdzie indziej w Europie Środkowej, dość powszechnie i raczej bezrefleksyjnie przyjmuje się, iż jednorodność etnicznojęzykowa jest głównym gwarantem stabilności politycznej oraz integralności terytorialnej państwa. Rzadko kiedy poddaje się ten pewnik wątpliwości, a tym bardziej rzeczowej analizie.
Tak często w polskiej retoryce politycznej przywoływana wielokulturowa, wielojęzyczna i wieloreligijna Rzeczpospolita Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego przetrwała 409 lat, od momentu utworzenia w roku 1386 aż po ostatni rozbiór w roku 1795. Podobnie wielokulturowe, wielojęzyczne oraz wieloreligijne Święte Cesarstwo Rzymskie istniało nawet dwa razy dłużej, bowiem aż 842 lata, to jest od momentu utworzenia w roku 962 do rozwiązania w 1804 roku.
Żadne państwo narodowe (czyli państwo utworzone dla jednego li tylko narodu, jakkolwiek definiowanego) nie istniało jeszcze tak długo. Wieloetniczne Stany Zjednoczone utworzone jako państwo narodowe w roku 1776, obecnie (tj. w roku 2016) liczą sobie lat zaledwie 240. Współczesne polskie państwo narodowe, powstałe w roku 1945 i tak niezwykle etnicznojęzykowo jednorodne, osiągnęło teraz wiek 71 lat. Oczywiście, jeśli pominąć fakt nieistnienia polskiej państwowości w okresie II wojny światowej (1939-45) oraz niezmiernie wieloetniczny charakter tzw. II Rzeczypospolitej utworzonej w roku 1918, to można twierdzić, że polskie państwo narodowe liczy sobie obecnie co najmniej 98 lat. Jednak wciąż żyją jeszcze ludzie, którzy urodzili się jak nie istniało żadne polskie państwo narodowe.
W gronie państw narodowych których państwowość definiuje się i legitymizuje na ideologiczne bazie nacjonalizmu etnicznojęzykowego, Polska jest krajem „najczystszym”, czyli najbardziej etnicznojęzykowo homogenicznym. Stało się tak z powodu niemieckiego ludobójstwa Żydów i Romów w czasie II wojny światowej, dramatycznego przesunięcia granic powojennej Polski oraz milionowych wysiedleń („repatriacji”) populacji niemówiących „odpowiednim językiem” do „ich własnego kraju”. Ale już w roku 1968 okazało się w Polsce, że jednorodność językowoetniczna to jednak za mało, i wysiedlono wtedy z PRLu pozostałą ludność pochodzenia żydowskiego. Podobnie w latach 70. ubiegłego stulecia przymuszono do emigracji do RFN luterańskich Mazurów, a w latach 1950-1993 tym samym sposobem „przekonano” do wyjazdu do Niemiec Zachodnich ponad 800 tysięcy Ślązaków (w tym, nieuznawanych w komunistycznej Polsce Niemców górnośląskich). W ten sposób odrzucono od polskości „autochtonów”, których miano miało ponoć oznaczać polskość pradawną, po piastowsku immanentną.
Te nieustające czystki nie zagwarantowały ani dobrobytu, ani stabilności politycznej w komunistycznej Polsce, o czym świadczą dobitnie wydarzenia z lat 1956, 1968, 1970, 1976 oraz 1980-81, jak i stan wojenny w okresie 1981-83. Wynika stąd, że jednorodność etnicznojęzykowa jako panaceum na bolączki nowoczesnej państwowości to mit. Ślepa wiara w coś, czego skuteczności nigdy nie potwierdzono. Czyli taki rodzaj „politycznej homeopatii”, lubo „voodoo-politologii stosowanej”, zwanej inaczej zaklinaniem rzeczywistości. Dlaczego trzeba asymilować lub usuwać ludność etnicznojęzykowo „różną”, czy też „obcą” z „naszego” państwa (narodowego)? No, bo ponoć zapewnia to jedność i stabilność dzięki pogłębionej w ten sposób jednorodności. Koniec, kropka.
Proponuję więc przyjrzeć się etnicznojęzykowo jednorodnym państwom narodowym, które jasno przeczą powyższemu twierdzeniu. Ruanda liczy sobie około 11 milionów mieszkańców. Twierdzi się, że grupa etniczna Hutu to 90 procent ludności, Tutsi stanowią około 9 procent, a Twa nie więcej niż 1 procent. Z tym, że wszyscy oni posługują się jednym i tym samym językiem rwanda (ruanda). Praktycznie wszyscy wyznają też jakąś odmianę chrześcijaństwa. Czyli niby tak samo jak we współczesnej Polsce. Co ciekawe chyba każdy słyszał w Polsce o tym małym afrykańskim państwie, choć większość już nie potrafiłaby wymienić państw sąsiadujących z Ruandą. Tak się dzieje, bowiem owe niezwykle językowo-jednorodne państwo stało się teatrem największego ludobójstwa w powojennym świecie, w wyniku którego prawie milion osób utraciło życie w roku 1994. Tym sposobem Ruanda stała się tak znana w Europie (w tym i w Polsce), jak Bułgaria lub Portugalia.
Ktoś może spytać, czym różnią się od siebie ruando-języczne grupy etniczne Hutu, Tutsi i Twa. De facto to kasty lub warstwy społeczne. Tutsi kiedyś byli (jak szlachta polsko-litewska) wyłącznymi posiadaczami ziemskimi i urzędnikami, Hutu uprawiali dla nich ziemię (jak niegdyś chłopi pańszczyźniani), a Twa zepchnięto na margines społeczny (podobnie jak Romów), tak że muszą zajmować się świadczeniem prostych acz pogardzanych usług, np. garncarstwem. W wypadku Ruandy jednolitość językowa ani nie zapewniła jednolitości społecznej, a tym bardziej nie zapobiegła ona ludobójstwu.
Drugim przykładem, po który chcę sięgnąć w tym krótkim eseju jest Somalia. Prawie 90 procent z około 11 do 12 milionów ludności tego państwa to etniczni Somalijczycy, posługujący się w mowie i piśmie językiem somalijskim. A wszyscy mieszkańcy, bez względu na język czy etniczność, wyznają islam. Czyli jednorodność etniczno-językowo-religijna prawie doskonała. I cóż z tego? Po zaledwie 31 latach funkcjonowania jako państwo narodowe, Somalia rozpadła się w roku 1991, i obecnie istnieje tylko na mapie. Homogeniczność nie dopomogła ani w utrzymaniu jedności państwa ani w odtworzeniu somaplijskiej państwowości.
Czy można więc na serio twierdzić, że uznanie języka śląskiego oraz Ślązaków jako mniejszość etniczną czy narodową w jakikolwiek sposób może zagrozić Polsce? W żadnym wypadku nie, no chyba, że etnicznie polska większość, za poduszczeniem populistycznych polityków i ksenofobów, postanowi wykorzystać Ślązaków w takim niecnym celu. Wtedy to już na prawdę będzie lepiej wyjechać z hajmatu niż znosić kolejne upokorzenia.
Kwiecień 2016
Dundee
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Scottchogs
17.01.2017 08:41:34
Distribution could http://stomatolog-stargar
d.ovh kiss length secured each childs English to mother's disposes commands paces mooning particular current thank exercises represent


Cezary Trosiak
01.03.2015 10:03:06
Proszę o podanie adresu mailowego, na który mógłbym wysłać zaproszenie na konferencję poświęconą funkcjonowaniu "ustawy mniejszościowej"


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie